Zobacz interaktywną mapę

KSZPrasa sarmacka
Aktualizacja o pełnych kwadransach

Artykuły nie reprezentują oficjalnego stanowiska Księstwa Sarmacji.

Agencje :: Redakcja :: RSS :: RSS z SzU
Archiwum :: Archiwum Parku :: Archiwum SzU
Przeszukaj archiwa Bramy, Parku i SzU

Website monitoring Creative Commons License

Brama Sarmacka
Homar poniedziałkowy, zawsze smaczny i zdrowy.

Korona oraz Brama Sarmacka nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy, opinii i stanowisk opublikowanych przez redaktorów Bramy Sarmackiej. Zaproponuj artykuł Opublikuj artykuł w Parku. Regulamin Bramy Sarmackiej.

29 października 2007 r., 07:23 — Leszek Karakachanow

Ludzie! Nieludzie! Inteligentne roślny! 

Oto Homar! Podziękowawszy Silentowi i Konradowi Sobieszkowi, wracam do pracy.

Homar ministrialny 

***

Paviel: Tato, dja mi 50 lt!

Zbyszko: 50 lt!? Na co ci 40 lt? Po co ci te 30 lt? Dlaczego mam ci dać te 20 lt? No dobra, bierz te 10 lt i podzieli się nimi ze mną.

*** 

Przychodzi C*****ski do ekskluzywnego sklepu obuwniczego. Sprzedawca pyta:
- Witamy szanownego pana, czym mogę służyć?
- Macie krokodylowe buty?
- Oczywiście że mamy, rozmiar 43 jak sądzę?
- Nie nie, mój krokodyl ma chyba mniejszą łapę...

***

Calisto do Marietty:
Dzisiaj nie można już wierzyć nikomu i niczemu!!!
Życie - to jedno pasmo rozczarowań!!!
No, na przykład wczoraj... Otworzyłam w Grodzisku drzwi, na których był
napis: "Mężczyźni".
A tam ubikacja...

***

Ksi: No, dostaliśmy bilety do teatru.
Marietta: Do Wielkiego?
Ksi: Nie bojaj, zmieścisz się.

***

Spotkali się Opos Vandi, Metropolita Slipyj i rabbi Rosenkranz. I
zaczęli dyskutować kto z nich jest lepszym głosicielem wiary.
Postanowili, że ten z nich okaże się najlepszym kaznodzieją, kto zdoła
do swojej wiary przekonać nawet niedźwiedzia.
Po tygodniu spotkali się ponownie. I przy mszalnym winku rozpoczeli
swoje opowieści.
Rozpoczął wandejczyk:
- Poszedłem do lasu i znalazłem w gawrze niedźwiedzia. Nie uląkłem się i
zacząłem głosić słowo Wandy. Niedźwiedź zaryczał i rzucił się na mnie.
Ale wtedy wyciągnąłm kropidło i pokropiłem go święconą wódką. I żarliwie
zacząłem modlić się do Wandy za jego duszę. I stał się cud! I zrobił się
łagodny jak baranek. Teraz nauczam go katechizmu...
- Ze mną było podobnie - rozpoczął swoją opowieść Metropolita - Ale my
nie święcimy wodą święconą. Dlatego jak niedźwiedź rzucił się na mnie
musiałem uciekać do rzeki.
Przepłynąłem na drugi brzeg, a niedźwiedź za mną. A kiedy wyszedłem na
brzeg, stanąłem i zakreśliłem znak krzyża nad wychodzącym z wody
niedźwiedziem. I stał się cud! Niedźwiedź całą duszą przyjął naszą
wiarę. teraz pomaga mi w obowiązkach cerkiewnych...
- A Tobie jak poszło? - pytają po chwili rabbiego.
Rosenkranz popatrzył na swój postrzępiony i podarty chałat, potargał
brodę i pejsy i powiedział:
- Taaa... Niepotrzebnie zacząłem od obrzezania...

***

- Ja chodzę! Ja chodzę! - woła mjr. Kunze, który od dawna nie mógł stać
o własnych siłach.
- Wytrzeźwiałeś... wytrzeźwiałeś... - podpowiada mu gen. Łaski...

***

W sklepie tekstylnym do sprzedawczyni podchodzi elegancko ubrana Calisto
i prosi o wełniany materiał w kolorze czerwonym
- Proszę taki, żeby nie był zbytnio jaskrawy i zbyt ciemny.
Sprzedawczyni przynosi kolejne bele materiałów, jest już bardzo zgrzana,
zmęczona, a klientka ciągle wybrzydza. Po pół godziny wybrała w końcu
dobry kolor.
- Ile metrów?- pyta sprzedawczyni
- Jakich metrów?! Książę przywiózł mi z Tropicany szmacianego byczka
Fernando i gdzieś odpadł mu języczek.


***

Kilku Wandejczyków siedzi w jacuzzi. Nagle na powierzchni pojawia się prezerwatywa. Na to odzywa się jeden z nich:
- Przyznać się, który pierdnął?!

***

Wrócił żołnierz z tygodniowej przepustki. Hetman pyta go:
- No i jak tam na przepustce?
- Wspaniale, panie Hetmanie. Przez cały tydzień się kochałem.
- No to siadajcie i opowiadajcie...
- Niestety nie mogę, panie Hetmanie...

***

Aaron Rozman chce wyrzucić von Liechtensteina przez balkon. Z dołu sąsiad krzyczy:
- Panie, zabijesz pan człowieka!
- To odsuń się pan!

***

Browarczyk wyjrzał przez okno i ujrzał ludzi z nartami.
– Narciarze – pomyślał i sam się zdziwił swojej przenikliwości.

***

Browarczyk ustalił spotkanie z łącznikiem z Przystani Pod Kukułem Inkaskim w Grodzisku. W umówiony dzień niedbałym krokiem wszedł do lokalu, zasiadł przy stoliku i zamówił wódkę.
– Nie ma wódki – odpowiedział kelner.
– W takim razie poproszę wino – ponowił Zbyszko.
– Wina też nie ma.
– A piwo jest? – zapytał podejrzliwie Zbyszko.
– Piwa niestety też nie ma – odparł skonsternowany kelner.
– Widocznie łącznik z centrali przybył dzień wcześniej – domyślił się Browarczyk.

Informacje o artykule

Artykuł oceniło 2 czytelników. Średnia nota: 3
Artykuł czytano 75 razy.

Komentarze

2007-10-29 08:00 - autor: Marietta s.d. "Sissi" Barbescu -Wołyńczyk
:D

2007-10-29 09:11 - autor: Mirosław Iwan Slipyj
Good one.

2007-10-29 10:57 - autor: Aaron "Gamaliel" Rozman
"Aaron Rozman chce wyrzucić von Liechtensteina przez balkon. Z dołu sąsiad krzyczy:
- Panie, zabijesz pan człowieka!
- To odsuń się pan!"

Haaaaahahahahahahaaaaaaaaa

2007-10-29 13:00 - autor: Król Patryk I Labacki
Ostatni jest najlepszy :)

2007-10-29 13:58 - autor: Yaraeh "Yaraeh" Euskadi
Mogę już się śmiać? >.

2007-10-29 16:03 - autor: Konrad "Sobik" von Sobieszek y Euskadi
Ojej, dziękuję za wspomnienie mnie :) A tak na serio, to mało nie rozwaliłem krzesła ze śmiechu :D

2007-10-29 20:33 - autor: Calisto bnt. "Winheart" Kami
Dobre... Dużo lepsze niż ostatnio :) Oby tak dalej ;)

2007-10-29 23:06 - autor: Mateusz "morus" Morawiec
całkiem, całkiem te żarciory ;)

Dodaj swój komentarz:


Chcę wiedzieć o nowych komentarzach

Opcje archiwum

Użyteczne odsyłacze i wyszukiwarki